Monday, September 8, 2008

Pożegnanie lata































700 osób, klub pękający w szwach i impreza niemalże do 7 rano. Ta nocy była naprawdę mocnym pożegnaniem lata. Bardzo dziękujemy wam za tak liczne przybycie. Mamy nadzieje ze wytańczyliście się na jakiś miesiąc do przodu. Zarówno Bobmo jak i Surfing Leons bawili się przednio, co nie było trudno dostrzec. Prywatnie podziwiamy zwłaszcza Bobmo; z taką kubaturą ciała nie posądzalibyśmy go taką wytrzymałość na whisky z cola.

W tzw. kwestiach organizacyjnych, czyli selekcja, rurki, okulary bez oprawek oraz anonimowe komentarze.
Zacznijmy od tego, ze Sekta nosi węższe spodnie, a Kosakot raczej szersze. Jednak pomimo tak wielkich różnic potrafimy ze sobą współpracować. ;)
Ogólnie selekcja w klubie nie jest sprawą prostą, o czym przekonaliśmy się niejednokrotnie, no i jeśli na imprezę ponad pół tysiąca osób, to niestety jakiś procent zawsze będzie miał niefart. Sami przerabialiśmy to jako klubowicze. W świecie idealnym chcielibyśmy w ogóle nie myśleć o takich sprawach, no i zostawić sprawę klubowi; zamiast tego i tak staramy się interweniować w skrajnych przypadkach, co przy założeniu, ze jest nas tylko dwóch, trzeba opiekować się gośćmi i czasem pograć, nie jest sprawą prostą.
Kwestia jakie kto nosi spodnie i okulary nie jest dla nas szczególnie ważne. Jeżeli jednak kogoś wkurzają dobrze bawiący się młodzi ludzie w fajnych lub mniej fajnych ubraniach to radzimy nie wyjeżdżać z kraju i odradzamy odwiedzanie imprez chociażby w Londynie.

Mozliwe ze duża cześć ludzi odwiedzających nasze imprezy nie do końca zdaje sobie sprawę z tego czym jest dla nas Sorry, Ghettoblaster. Ta kilkugodzinna impreza pochłania nam co miesiąc dosłownie dni rozważań, dziesiątki emaili z managerami artystów, rozmowy ze sponsorami, rezerwacje lotów, hoteli. Pakujemy w to mnóstwo energii, tym nie mniej nie jesteśmy zamknięci na krytykę. Nie należy się nas też bać;) Jeżeli macie jakiekolwiek pytania to nie bójcie się nas zaczepić widząc nas na mieście czy w trakcie imprezy. Jesteśmy często zajęci ale w miarę możliwości próbujemy odpowiadać na wasze pytania(czy to mailowo czy na żywo). Na pewno wolimy usłyszeć od was osobiście ewentualną krytykę lub wyrazy uznania i mieć możliwość ustosunkowania się niż czytać negatywne anonimy podszyte zawiścią czy wynikające ze zwykłego niezrozumienia tematu.

Powyzej szalone zdjecia naszej kolezanki, Weroniki Lawniczak (http://samocentrum.blogspot.com/)

Trzymajcie się ciepło i do zobaczenia na imprezie z udziałem Fluokids.

Sekta i Kosakot

17 comments:

Łukasz said...

oki oki.primo - od razu sie usprawiedliwiam mówiąc że mój komentarz nie był anomimowy :) secundo - wiem ze łebskie z Was chłopaki wiec za kilka słów krytyki nie obrazicie się :) a po trzecie - ehh... chodziło mi o MUZE... co do spodni, okularow, butow, skarpetek itp to nic do zarzucenia nie mam. skoro mowa o modzie - kazdy wie ze u nas w kraju jest jak jest, każdy kto był kiedyś w Berlinie czy Londynie wie jak mozna sie ubrac, jak dla mnie to również Wy ( i SG ogółem ) wprowadzacie do nas troche koloru i wpływacie na tych wszystkich ludzi ( również mnie ) apropo ubioru, stylu itp aby ogółem było na naszych pięknych ulicach mniej szaro.
Podsumowując - pisalem o muzie a tu rozmowa zeszła na ciuchy ( ?! ).
ale nie ma o czym gadac - do zobaczenia za miesiąc !

W?ostowski said...

Jestem ogromnym fanem imprez z cyklu SG. Z tej w ostatni weekend musiałem niestety wyjść. Niemiłosierny tłok, upał i nawet z tego cholernego baru się nie da skorzystać. Musiałem się ewakuować.
Piatki nie są dużym klubem, aż mi się nie chce wierzyć, że zmieściło się tam ponad 500 osób. I tak myślę, że trochę za dużo. Pewnie, że chodzi o to, żeby jak najwięcej ludzi było. Trochę jednak to niebezpieczne. Pomyślcie o tym.
Muzycznie do czasu mojego wyjścia było dość dużo "popularnych" kawałków. W sam raz na melanż. Mam nadzieję, że w październiku będą albo lepsze warunki albo ja będę miał więcej cierpliwości, bo co tu dużo mówić - tym razem nie wytańczyłem się. pzdr

karolina said...

a mi sie nie podoba, ze selekcja zawodzi do tego stopnia, ze chyba odrzuty z 'mirage' sie pojawiaja, tudziez inne osoby zdecydowanie niepasujace do 'profilu imprezy'..
a czas oczekiwania w kolejce do baru byl faktycznie absurdalny.

Anonymous said...

Ja też niestety musiałam wyjść z SG - o 6 rano - kiedy już wszystko się kończyło , słońce dawno wstało , i piekarnie były już pootwierane :>

Tłok, upał i kolejki do baru czy toalety - szkoda,że wspominany tu gdzieś mirage nie ma darmowego wejścia (a może ma bo nie wiem) , skoro dresy mogą się bezkarnie "prześlizgiwać" przez selekcję - jak śmią ;) - w piątkach to czemu ludzie w sweterkach w paski czy w okularach w grubych oprawkach nie mieliby wpadać do klubu obok (gdzie przy barze pewnie pustki) i tam nie doładowywać baterii a potem szybciutko wracać :)
Wadą tego pomysłu jest niestety konieczność opuszczenia na chwilę imprezy, przejścia w zupełnie "inny" klimat i utraty części zabawy - dlatego ja wolałam odczekać swoje w kolejce która właściwie zlewa się z parkietem więc co za różnica gdzie
(przez nawet 30 minut )stoję/podryguję w rytm muzyki.

Zawsze zadziwia mnie,że spodnie rurki potrafią tak zepsuć ludziom każdą zabawę.
Okropne i złe spodnie!! ;)
Mi cała noc minęła bardzo szybko - pochłonięta imprezowaniem nie widziałam ani dresów, nie zwracałam uwagi na ludzi w rurkach, szerokich spodniach, z niskim stanem, z wysokim stanem czy w ogrodniczkach.

Nie jestem ekspertką od muzyki która w sobotę leciała, nie znałam wszystkich utworów - wiem tyle,że dobrze mi się tańczyło i nie mogłam/chciałam przestać.

Zdałam sobie też sprawę z tego jaką ciężką robotą jest zorganizowanie a potem OPANOWANIE takiej imprezy. Tutaj chciałam wam chłopcy pogratulować bo na razie wszystko wychodzi wam super i myślę,że po prostu to co robicie przerasta już powoli albo już przerosło klub 55 - tak jak kiedyś mono bar ;)

lewinho said...

Tańce, Hulanki, Swawole .

matee said...

mistrz bylo i tyle! jak zawsze!

abrakadabra said...

Uwielbiam Wasze imprezy, sa naprawde cool Bobo tez byl swietny i niech pretko wroci !

Moze poprosicie piatki o jakis remont przez miesiac, zeby bar wydluzyli :)) Bo naprawde jak sie czeka 40 minut na browar to juz troche sie odechciewa tanczyc ://

No i goranc tez, ale to zawsze u Was !

Łukasz said...

no właśnie , przecież Pałac Kultury ma wiele pomieszczeń... mogliby troche rozbudować 55 ;) ale serio - mimo tłoku nie wyobrażam sobie tej imprezy w innym klubie i dzieki ze nie przeniesliscie jej gdzie indziej

yoko said...

Dżizas krajst, chciało by sie rzec czytając niektóre komentarze. Wreszcie mamy w Warszawie świetną imprezę, z muzyką na naprawdę światowym poziomie, na którą miesiąc w miesiąc przychodzi masa fajnych ludzi dających z siebie wszystko na parkiecie. Ale oczywiście zawsze musi sie znaleźć kilku prawdziwych "polaków" którzy muszą sobie ponarzekać. A to selekcja jest za duża, a to za mała, a to kolejki do baru, a to komuś nie podobają sie swetry w paski, a to rurki, a to okulary. Jeżeli tak wam przeszkadza ubiór innych to zorganizujcie własna imprezę, i wprowadźcie odpowiedni dress code. Ja osobiście don't give a flying fuck jak kto jest ubrany, wiadomo jedni lansują sie bardziej, inni mniej, każdemu jego porno. A mi najbardziej szkoda organizatorów, ktoś sie postara, napracuje a spotyka go narzekanie i krytyka.

robj said...

Moim zdaniem, to, ze ktos narzekał na rurki, nie przeszkadza tak bardzo organizatorom.

To przeciez prawda, ze robią swietne imprezy, ktore staja sie popularniejsze z miesiaca na miesiac!
Swietne enigmatyczne piny, tak jak ostatni z bobmo (tylko połówka szesciokata) mogą zaciekawic kogos ,kto je zobaczy, dac tez znac o osobie, ktora je nosi, ze chodzi na najlepsze imprezy :)
muzyka swietna, nareszcie ktos zajął się promowaniem w polsce takiego stylu. french touch, paris electro ma bardzo malo zwolennikow w polsce, wiec ciesze sie jeszcze bardziej z promowania tych i innych gatunkow.

czekam na kolejną gwiazde, ktora zaprosicie :) pozdrowienia dla teamu sgb!

Anonymous said...

a ja dostalem po gebie od dresa stojac w kolejce bo zwrocilem mu uwage zeby nie wpierdalal sie bokiem:) a bylo to jakos na wiosne... ale i tak przychodze na SG jak tylko jestem w PL. do zobaczenia w pazdzierniku moze tym razem nie wylapie plomby:)

Pan Przemyslaw said...

100% mocy! Wedle mojego odbioru było tak dobrze jak na 2 urodzinach SGB (feat. Bloody Beetroots) a może jeszcze lepiej, choćby dlatego że przysłowiowy już niemal "Człowiek w rurkach" miał jeszcze jak podnieść nogę na parkiecie. Kolejki jak to kolejki, rok 55' pamięta je właśnie takimi, jakie stały w sobotę pod barem. Jeśli ktoś po comiesięcznych doświadceniach z 55 do tej pory nie przyswoił należytej wiedzy w zakresie "Przyzywanie barmana - 10 praktycznych gestów, min i trików" to już niczego się w życiu nie nauczy ...A nie, sorry, nie to, miało być o tym że jak miażdżąca była muzyka, że jakiego to miałem farta przy barze, bo tylko raz barman wystawił mnie na próbę cierpliwości i choć starania by ją ukrócić przypominały udany taniec godowy strusia partyzanta to nikt nie zwrócił mi uwagi krótkim prostym oraz że wreszcie sam parkiet nie przypominał niecki termalnej jak na BB a co najwyżej lekko nagrzaną saunę fińską wypełnioną krzykliwie odzianą i obutą młodzieżą nowej generacji, zamiast węgielkami; Nową generacją takiej samej młodzieży jak sto lat temu, tylko z internetem, którą wiecznie nadęty balon medialny nadal chce wsysać w całości, razem z jej chaotyczną muzyką, rurkami, okularami i kolorowym obuwiem, i wreszcie zamykając ją całą w swojej własnej wewnętrznej i zawsze tej samej pustce. :) Dzięki raz jeszcze, nawisem mówiąc.

Strzała,
Prz

wanat said...

no i wreszcie jest gdzie posluchac justice i boyz noiza !

ka said...

mam takie ulubione zdjecie.
bero+wilku.
ziomalski zestawik:)

kajt. said...

chce miec okulary bez oprawek!

Czesiek said...

Nawet Serek na zdjęciu jest:) Jak to jest z selekcją wiekową? Od osiemnastki wpuszczają?
Pooozdro

frogblog said...

co to sa rurki?
po co sie nosi okulary bez oprawek?
co to jest electro?
gdzie jest 55?