Wednesday, September 5, 2007

Bolly M.I.A.



No dla mnie to jest wymiatacz, podobnie jak cały nowy album. Poprzednią płytę po prostu lubiłem, ale jakoś tak się śmiesznie złożyło, że miałem przy niej wypadek samochodowy, a kompakt ciągle grał, nawet po tym jak strzeliły poduszki powietrzne (tutaj pozdrowienia dla kierowcy i współpasażerów). Także lekka trauma i uraz do artystki, szczęśliwie zaleczony jakieś dwa tygodnie temu przez "Jimmy'ego". Aha, nową płytę ("Kala") prawie w całości wyprodukował Switch a.k.a. Solid Groove, a nie Diplo, jak myślą niektórzy. Gościnnie m.in. Timbaland (dla znajomych Timbuś) i Blaqstarr. Comeback Jimmy.

4 comments:

widmo said...

może jestem mało hip, ale zdecydowanie wolałem ją na produkcjach diplo.

rkf said...

to byłem ja, pozdrawiam pasażerów, ostatnio próbowałem wykonać podobny numer saabem. słuchaliśmy płyty noona.

Sekta said...

Blazej - Do Noona mozna sie elegancko zabic, w starym stylu. Nie zebym probowal ale jakos tak.

Kosa - No to pytalem cie czy MIA poszla w disco a ty na to ze nie. A pozniej wklejasz to co wyzej. ;)

qwerty said...

Wielki kciuk w górę za ten post.
Arular był świetny, ale Kala jest Fenomenalna przez wielkie Ef.

Sorry G. - może mały rmx Bamboo Banger?